wtorek, 6 grudnia 2016

SPEŁNIONE MAŁE MARZENIE WNUCZKI (cz.1)

W zeszłym roku wnuczka planowała z koleżanką wyjazd do PRAGI w Czechach. Chciała zwiedzić miasto oraz pójść do wybranych muzeów. Niestety nie udało im się planów zrealizować. Pamiętałam, że marzy jej się tam kiedyś pojechać i w tym roku w lipcu, w nagrodę za zdaną maturę i dostanie się na studia, zabraliśmy ją na kilka dni do tego pięknego miasta. My tam byliśmy dwa razy i wiedzieliśmy, znając jej zainteresowania, że spełni ono jej oczekiwania. I tak też było !
Pepa oczywiście była z nami i nie zawsze było dla niej to ciekawe, co podobało się wnuczce :).



Na początek była Brama Prochova z XV wieku, jeden z symboli Pragi. Obok jest najbardziej znany budynek secesyjny budowany w latach 1905-1912. Obecnie to Miejski Dom Reprezentacyjny.




Rynek, za kamienicami widać XIV- wieczny gotycki kościół, zwany Tyńskim




W kamienicy przed kościołem była wystawa malarstwa


i wnuczka tam oczywiście była.

Na Rynku jest Ratusz Staromiejski, którego budowę rozpoczęto w 1338 roku.






Taki pojazd na dwóch kołach zdecydowanie by mi się przydał :))). Nie musiałabym chodzić, z czym mam problemy, tylko stać i poruszać się w wybranych kierunkach.

Na ścianie Ratusza jest średniowieczny zegar astronomiczny skonstruowany w 1410 roku. Najwyższy, zwany animacją, przedstawia ruchome figurki 12 apostołów. Pokaz jest co godzinę od 8 -20. Jest on dużą atrakcją Pragi.



Następnie był spacer uliczkami miasta,





był i "tańczący dom".



Był też Pałac Lucerna wybudowany w latach 1907-1921 przez dziadka Vaclava Havla i miał to być początkowo stadion hokejowy. Koncepcję zmieniono i pełni obecnie funkcję kulturową. Jest tam sala koncertowa, kino, restauracje, kawiarnie i pasaż handlowy. Na nim właśnie wnuczkę 



 zainteresowała ta rzeźba.



Koń Davida Cerneho ( twórca) jest przewrotnym nawiązaniem do konnego pomnika św. Wacława.

Nad Wełtawą też byliśmy. Patrzyliśmy na most Karola, Hradczany, a ja jeszcze i na coś :)






Pewno jesteście zmęczeni, Pepa też i odpoczywając na kolanach wnuczki  zaprasza na następny post o Pradze (cz.2)




czwartek, 24 listopada 2016

DWA SPACERY W TYM SAMYM MIEJSCU

Jest takie miejsce w pobliżu mojego miejsca zamieszkania, gdzie lubię jechać i spacerować. Jest to teren zbiorników Pogoria w Dąbrowie Górniczej. Są tam cztery jeziora, a szczególnie urokliwa jest Pogoria III, szczególnie oblegana latem. Już tam byliście, ale teraz będziecie kolejne dwa razy :).
Byłam tam w końcu października z córką, no i z Pepą. Była dość ładna pogoda, a drzewa miały jeszcze  jesienne w kolorach liście.





Pepa bawiła się oczywiście patykami, a córka jej robiła zdjęcia,


 

jakiś pan dokarmiał już ptaki



i był nawet amator kąpieli ( podziwiam).



Drugi spacer był po trzech tygodniach. Tym razem z młodszą wnuczką, jej Rodzicami, no i oczywiście z Pepą.




Liści na drzewach coraz mniej, ale są jesienne kolory na ziemi.




Pogoda sprzyjała, więc spacer wzdłuż jeziora był bardzo przyjemny. 

Była łódka na wodzie, może ktoś miała zamiar się wybrać na ryby :).



Była stokrotka wśród opadłych liści.  



Były grzybki na drzewie



i był nawet motylek cytrynek.


Na koniec spaceru było jeszcze spojrzenie na samotnie pływającego, jednego z wielu łabędzi na jeziorze.


Bardzo wszystkim dziękuję za liczne komentarze pod poprzednim postem. To bardzo, bardzo miłe, że mnie odwiedziliście po dość długiej przerwie na moim blogu. To dodało mi sił do pisania kolejnych postów. Jeszcze raz, dziękuję :)))


poniedziałek, 14 listopada 2016

MAM WĄTPLIWOŚCI CZY DOBRZE ROBIĘ...

Mam wątpliwości czy dobrze robię pokazując nowego posta. Nie mogę w niektóre dni zbyt długo siedzieć przy komputerze, bo ból biodra nie pozwala. Mój marny stan fizyczny wpływa na stan psychiczny. Brakuje mi energii i zapału do wykonywania wielu rzeczy. Jestem coraz bardziej zniechęcona wszystkim, nawet blogiem. Tym samym  może być tak, że nie wszystkich moich przyjaciół  blogowych będę odwiedzać i to mnie najbardziej powstrzymywało przed nowymi postami. Jednak tęsknię za Wami i nie chcę abyście o mnie zapomnieli, dlatego postaram się pisać i odwiedzać Was, na ile mi wytrwałości wystarczy. Mam nadzieję, że będziecie dla mnie wyrozumiali :))).

Dzisiaj pokażę trochę migawek z miejsc, w których byłam w okresie od maja do końca września. Nie siedziałam w domu, bo to nie dla mnie nawet w obecnym stanie. Ja bardzo lubię poznawać ciekawe miejsca. Szkoda jednak, że nie mogłam być wszędzie, gdzie bym chciała. Długie podchodzenie pod górę, a później schodzenie, schody w zbyt dużej ilości, długie spacery po uliczkach miasta, to w tej chwili nie dla mnie :(. Sporo też środków przeciwbólowych połknęłam. Cieszę się jednak, że byłam i coś tam zobaczyłam. Po tym poście planuję następne z wybranych miejsc.

Zamek Książ w Wałbrzychu   Polska



Kościół Pokoju w Świdnicy  Polska



Pałac w Mosznej   Polska



Świątynia WANG w Karpaczu   Polska



Zamek CZOCHA w Suchej   Polska



Drezno   Niemcy



Twierdza Konigstein   Niemcy



Szczyrk   Polska



Ogrody Kapias w Goczałkowicach Zdroju   Polska



Ustka   Polska


Praga   Czechy



Skansen w Zubercu   Słowacja



Wrocław   Polska



Zamek Hochosterwitz   Austria




Góry Dolomity   Włochy



Mantova   Włochy



Sirmione   Włochy



Cremona   Włochy



Jezioro Garda   Włochy



Gardone Rivira (nad Gardą) Ogród Botaniczny   Włochy   



Bergamo   Włochy



Brescia   Włochy



Lanterna    Chorwacja



Pula   Chorwacja



Bale   Chorwacja



Rovinj   Chorwacja



Novigrad   Chorwacja



Predjama zamek ukryty pod skałą   Słowenia




Lublana   Słownia



Koper   Słowenia



Na koniec jesienne brzozy "spotkane" w końcówce października na spacerze z Pepą :)





Wiem, wiem dużo zdjęć, ale sporo się u mnie na szczęście działo w ciągu pięciu miesięcy, mimo moich problemów :)))