wtorek, 10 stycznia 2017

ZIMA TAK, MRÓZ NIE !

Nawet ten złośliwy troll 



chce nam pomóc i pozamykał drzwi





przed silnym mrozem. Czy nam to pomoże, nie wiem, ale pomarzyć można :)))
Nie jestem miłośniczką zimy i tęsknie już za tym widokiem.

Ona jednak jest i to śnieżna. Wolę już biel i niebieskie niebo, niż szarość na niebie i ziemi. 


Podobają mi się też białe drzewa.


Dzieci jednak lubią zimę. Mogło by być jednak mniej mroźnie, żeby w pełni korzystały z zimy. Mniej by siedziały przed telewizorem lub komputerem.




Gdy nie było silnego mrozu Pepa hasała po śniegu, 


teraz chodzi tylko wydeptanymi ścieżkami.


Sądzę, że i ptaszki byłby zadowolone, chociaż dokarmiamy je.



Prognozy pogody zapowiadają ocieplenie i oby się spełniły. A może to pozamykane przez trolla drzwi pomogą :)))




poniedziałek, 2 stycznia 2017

SYLWESTROWY I NOWOROCZNY SPACER


W ostatni dzień starego roku roku i pierwszy nowego, była ładna pogoda, było trochę mrozu, ale można było zobaczyć niebieskie niebo i słoneczko na nim. Zdopingowało nas to spacerów oczywiście z Pepą. Byliśmy w miejscach, które są niedaleko miejsca zamieszkania, które i Wy już znacie z moich poprzednich postów.
W sobotę byliśmy w parku im. Jacka Kuronia w Sosnowcu.


Woda w jeziorku jest zamarznięta i nie było ptaków.





Pepa jak to ona, bawiła się patykami :)


Wychodząc z parku słoneczko już się chowało i zrobiło się dość zimno.


W niedzielę pojechaliśmy nad Pogorię III w Dąbrowie Górniczej. Woda w jeziorze jest też zamarznięta, ale było sporo ptaków i sporo pieczywa rozsypanego na lodzie. Jednak nie tak powinno się im pomagać. Jak to robić można przeczytać tutaj :
http://klubciconia.ptaki.info.pl/forum/pafiledb/uploads/akcja_stolowka.pdf








Podobały mi się kaczki idące po lodzie i ich odbicie w nim.


Po lodzie ślizgał się taki mały zdalnie sterowany pojazd


i Pepa chyba nie była zadowolona jak chłopcy go zabrali z jeziora wynosili z plaży, bo śledziła jego ruchy i pewno by za nim pobiegła, gdyby nie była na smyczy. :)))


czwartek, 22 grudnia 2016

PEPA GDZIEŚ TAM I JA Z NIĄ ...

Mam nadzieję, że lubicie moją Pepą , więc dzisiaj trochę jej tegorocznych zdjęć dla rozweselenia :),















a na koniec, to co najważniejsze, ja z przyozdobioną świątecznie Pepą :)



                              życzymy



i



czwartek, 15 grudnia 2016

RODZINNY WYJAZD DO KRAKOWA.

Miała być II część postu o Pradze, Pepa zapraszała :). Ja jednak zmieniłam plany i będzie on następny, a dzisiaj pokażę wyjazd do Krakowa. Prognoza pogody przewidywała, że sobota 10 grudnia będzie bez deszczu i dość ciepła jak na ten miesiąc. Zaproponowałam więc bliskim wyjazd do tego miasta. Pojechaliśmy w szóstkę ( mąż, córka, syn, młodsza wnuczka, ja i Pepa ).
Spacer zaczynamy od terenów wokół Wawelu 



idąc Aleją Gwiazd.  



Dochodzimy do smoka wawelskiego, którego chciała zobaczyć wnuczka.



W drodze do Krakowa opowiadałam jej o wiernym piesku Dżoku, koniecznie chciała popatrzeć na jego pomnik i widziała. 



Następnie idziemy w stronę Rynku. Po drodze podziwiamy umieszczoną w szklanej gablotce szopkę.




Jesteśmy na Rynku.




Tutaj wnuczka przypatrywała się rzeźbie Igora Mitoraja



i karmiła gołębie.


Pochodziliśmy jeszcze z drugiej strony Rynku



 chwilę między straganami, 



a Pepa z mężem na nas cierpliwie czekała.



Następnie idziemy na Kazimierz, bo tam planowaliśmy zjeść obiad. 
Co mnie po drodze zainteresowało sfotografowałam. 




Obiad był pyszny, ale po wyjściu z "Zazie" Bistro już zmierzchało się,



a przed nami jeszcze Kładka Bernatka, którą chciałam zobaczyć i zobaczyłam, tym bardziej, że przedostatni dzień wisiały tam "rzeźby balansujące"( figury akrobatów) Jerzego Kędziory. 









Po takim długim spacerze miałam dość, a właściwie moje biodro. Bolało, oj bolało, ale nie żałuję, bo dzień był cudowny :)))